o „zabawach astronomicznych”


Oto jak Ludwik Antoni Birkenmajer ładnie pisze w swej książce Udział Polski w uprawianiu i w rozwoju nauk ścisłych o Malapercie i jego współpracownikach Szymonie Peroviusie i Aleksym Sylviusie. Co znaczy ten cudzysłów? Czy obserwacje plam słonecznych uważane były za pobocza astronomii? Książka wydana w Krakowie w Drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego pod zarządem Józefa Filipowskiego w  1918. Strona 20:

Świeży wynalazek lunety dał, niezależnie od Krakowa i tamtejszego Uniwersytetu, żwawy popęd do badań astronomicznych, a wógóle przyrodoznawczych także i po innych miastach polskich. Przejeżdżający z Douai przez Ingolstadt w drodze do Polski belgijski jezuita Karol Maupertuis (Malapertius) przywozi, już w 1613 r., do jezuickiego kollegium w Kaliszu, dwie większe lunety, nabyte w Ingolstadzie od głośnego jezuity Krzysztofa Scheinera, a to w nieinnym zamiarze, jak żeby równoczesnemi, w Bawaryi i w Polsce, dostrzeżeniami p l a m  s ł o n e c z n y c h naturę tych tworów przyrody i zagadkowy ich ruch prędzej wyjaśnić. W tych, wykonywanych przez lat kilka w Kaliszu »zabawach astronomicznych«, uczestniczyli, oprócz samego Malapertiusa, także dwaj Polacy, zaszczytnie przez niego wspomniani, S z y m o n  P e r o w s k i , profesor w rzeczonem kollegium (biskupa Karnkowskiego). tudzież niejaki »Alexius Sylvius Polonus«, podobno G a j e w s k i , jeden z pośród starszych uczniów tamtejszych, później za granicą w Belgii i w Hiszpanii nielada artysta-mechanik, m. i. kompozytor i twórca (około 1640 r.) wspaniałego planetaryum, które urządzone wed ł u g  h e l i o c e n t r y c z n y c h  z a s a d , naśladowało ruchy rzeczywistej machiny niebios w sposób tak precyzyjny, że nawet wykształceńszych widzów wprawiało w zdumienie. Do bardzo niedawna jeszcze ten to, o nieustalonem dotąd nawet nazwisku zwolennik nauki Kopernika i jawny jej wyznawca — a to w czasach dla nich niezupełnie bezpiecznych — był nawet w Polsce nieznany. Pod koniec swej naukowej karyery wydał on (w Lesznie 1651 r.) traktat treści astronomicznej, pełen erudycyi i pomysłowości, przystosowany do rozwiązywania wszelakich zagadnień kalendaryograficznych i chronologicznych.

Zaraz potem wspomina też o Smoguleckim:

Prócz wymienionych występuje podówczas i mało co poźniej dość jeszcze znaczny poczet polskich uczonych drugo- i trzeciorzędnych , którzy mniejszym lub większym przydatkiem do skarbca wiedzy ścisłej pożyteczną swą działalność zaznaczyli. Interesujące, badawczy umysł autora zdradzające T h e o r e m a t a et p r o b l e m a t a e x O p t i c a , G e o m e t r i a , G e o d a e s i a , A s t r o n o m i a et C h r o n o l o g i a , ogłasza 1633 r. w Wilnie nieznany nam skądinąd Jan Dusiatski »Eques Lithuanus«. Wykształcony za granicą Maciej Głoskowski, podkomorzy kaliski (f 1658), układa i wydaje około 1645 r. bardzo ciekawy i pomysłowy, dzisiaj już nader rzadki traktat p. t. G e o m e t r i a p e r e g r i n a n s , wspominany z uznaniem nietylko przez naszych uczonych (J. Frankę i Jakubowski), ale także przez obcych nam historyków nauk matematycznych. »Szlachetnie urodzony« Jan Smogulecki, uczeń jezuickich szkół we Fryburgu (w Bryzgowii), bierze również udział w dostrzeżeniach plam słonecznych i na ich podstawie, już w r. 1626 utrzymuje, zgodnie z wiele późniejszem orzeczeniem nauki, że plamy te są rzeczywistymi wytworami w masie i na powierzchni słońca, a nie rzekomo • planetami rzucającemi się jakoby ciemne plamy na jaskrawą tarczę słoneczną.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Malapert Karol, Rozmaitości, Scheiner Christoph i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s